Podryw na ulicy to wyższa szkoła jazdy, bo to chyba najgorsze możliwe miejsce na start. Jak nie spłoszyć dziewczyny i sprawić, by się zatrzymała? Oto kilka sprawdzonych metod...
Podryw w miejskiej dżungli to nielada wyzwanie – chodnik rzadko bywa sprzymierzeńcem romantycznych znajomości. Sztuka polega na tym, by działać z wyczuciem, nie wzbudzać niepokoju i sprawić, że wybranka faktycznie zechce się zatrzymać. Oto kilka sprawdzonych patentów na udaną randkową inicjatywę w przysłowiowym „terenie”.
Zagraj zagubionego turystę
To metoda o niemal stuprocentowej skuteczności, choć wymaga odrobiny talentu aktorskiego. Twój plan? Udajesz dezorientację, nawet jeśli w tej okolicy znasz każdy zakamarek. Podchodzisz i pytasz o drogę. Możesz pociągnąć ten motyw dalej, udając, że wskazówki są zbyt skomplikowane i nieśmiało prosząc, by kadrze towarzyszyła Ci chociaż przez chwilę. Krótki spacer to idealny moment na luźną gadkę i przełamanie lodu. Przed pożegnaniem koniecznie zgarnij numer telefonu!
Wyciągnij ją na małą czarną
Huk aut i tłum napierający na chodniku to raczej marna sceneria na głębsze konwersacje. Zamiast tego rzuć luźną proprodukcję wyjścia na kawę czy drinka, ale pod jednym warunkiem – lokal musi być tuż obok. Trudno oczekiwać, że dziewczyna pomaszeruje z Tobą na drugi koniec miasta. Twój ulubiony bar zostaw w spokoju na kolejną randkę. Tylko upewnij się wcześniej, że masz w portfelu dość gotówki; opłacenie rachunku przez świeżo poznaną dziewczynę to murowana katastrofa wizerunkowa.
Włącz kreatywność!
Panie dostają gęsiej skórki na widok facetów, którzy lecą schematem: tani komplement, rzucony na odczepnego tekst i natychmiastowe żądanie numeru. Żadna nie chce też wyjść na łatwą. Chcesz wygrać tę grę? Musisz wykazać się oryginalnością i błyskotliwością. Wrzuć na luz i wymyśl nietypowy pretekst do rozmowy.
Co powiesz na fikcyjną ankietę uliczną? Finał akcji jest prosty: palynujesz prosto z mostu: „czy wpadłem ci w oko?” albo „masz dziś luźny wieczór?”. Efekt murowany! Jeśli jest wolna, szanse na cyfry w telefonie rosną lawinowo. Ewentualnie możesz pójść w klasyczny romantyzm – wmów jej, że coś zgubiła na chodniku, po czym ratuj sytuację, wręczając na przeprosiny chociażby zwykłą różę albo drobny upominek.
Wyczuj właściwy moment
Najłatwiej zaczepić kogoś, kto wyraźnie nigdzie się nie spieszy. Rzuć okiem na mowę ciała kobiety, która wpadła Ci w oko. Może tkwi na przystanku, może na kogoś czeka i zwyczajnie z nudów zerka na zegarek. Wykorzystaj ten moment słabości i uderzaj śmiało: obecność kogoś, kto uratuje ją od nudy i utrefi towarzystwa, będzie w tej chwili mile widziana.