Internetowi cwaniacy uwielbiają portale randkowe. Zobacz na freemeet, jak w porę przejrzeć ich sztuczki i nie dać się wrobić.
Przeglądając serwis randkowy, łatwo trafić na fałszywe konto, którego autor kombinuje tylko po to, żeby wyciągnąć od Ciebie kasę.
Trzymaj rozmowę w ryzach portalu
Typowy naciągacz błyskawicznie przejdzie do konkretów i zechce przenieść kontakt poza platformę. Wszystko po to, żeby czujne oczy moderatorów niczego nie wywęszyły.
Dlatego nie podawaj od razu numeru telefonu ani maila – najlepiej i najbezpieczniej dla Ciebie będzie pisać bezpośrednio przez czat.
Absolutnie żadnych przelewów!
Po jakimś czasie w grę wejdą „nagłe kłopoty finansowe”. Oszust może nawet bezczelnie żądać gotówki, mamiąc Cię wizją rychłego spotkania. Pamiętaj: dopóki kogoś dobrze nie znasz, nie dawaj mu ani grosza.
Ci cwaniacy mają weteranów na naśladownictwo i ograne chwyty. Poproszą Cię o przekaz przez trudno namierzalne serwisy w rodzaju Western Union czy błyskawiczne przekazy gotówkowe.
Podejrzany język i błędy
Często czerwoną lampkę powinien zapalić Ci sam sposób pisania. Oszuści rzadko kiedy dobrze władają językiem – choć uwaga, trafiają się i tacy, którzy maskują to za pomocą translatorów lub skrupulatnie dbają o gramatykę.
A co do fotek... jeśli zdjęcie profilowe wygląda, jakby wzięto je z Instagrama topmodelki lub sesji modowej, zachowaj zdrowy dystans. Owszem, cuda się zdarzają, ale oszałamiająco piękni modele rzadko błąkają się po darmowych randkach 🙂
Najlepiej odpuścić sobie taki kontakt. Jeśli czujesz, że coś tu nie gra, zgłoś profil administracji, żeby zablokowali oszusta, zanim nabierze kogoś innego.