Poznałeś kogoś fajnego na plaży i iskrzyło? Myślisz, że to tylko wakacyjna przygoda i nie ma szans na przetrwanie? Nic bardziej mylnego!
Urlop rozkręcił się na dobre, udało Ci się złowić kogoś na plaży i od tej pory pielęgnujesz gorący romans, ale w głębi duszy skreślasz tę relację? Spokojnie, letnie zauroczenie wcale nie musi wygasnąć po powrocie do szarej rzeczywistości – da się je z powodzeniem przenieść na grunt codzienności.
Po powrocie: trzymajcie rękę na pulsie
Kluczem do przetrwania jest ciągły przepływ energii. Wrzucajcie codzienne fotki, piszcie do siebie i nadrabiajcie zaległości na wideorozmowach, żeby nie dać ognikowi zgasnąć. Pamiętaj tylko o zdrowym rozsądku – codzienne zasypywanie drugiej strony setkami SMS-ów może przynieść odwrotny skutek i po prostu kogoś spłoszyć.
Planujcie kolejne randki
Większość związków na odległość sypie się przez brak fizycznej bliskości – to zabójca numer jeden. Bez wizji wspólnego spędzania czasu daleko nie zajdziecie, dlatego koniecznie organizujcie zjazdy. Zaproś drugą połówkę na weekend do siebie albo spakuj walizki i jedź w gościnę. To idealny test, czy Wasze uczucia przetrwają próbę normalnego życia.
Kierunek: kolejny wyjazd
Nadal czujecie tę samą chemię? Czemu więc nie pójść za ciosem i nie zorganizować wspólnego wypadu – tym razem na narty? Kto wie, być może to właśnie będzie Wasz następny krok naprzód.